chmury, w nozdrza uderzał zapach rzeki Missisipi.

Na miłość boską, Bentz, weź się w garść!

Milczała. Stadko gołębi usiadło na chodniku za jej samochodem. Bentz patrzył, jak
wsypuję lód, mieszam, nalewam... Mm.. Zamiast oliwek wciskam odrobinę soku z cytryny...
Nie wiedziała, co się dzieje z mężem, ale wyczuwała, że pierwsza żona w jakiś sposób
Trudno powiedzieć.
– Wiem... Wiesz, co mam na myśli. Kobieta w samochodzie. Była do niej bardzo
– Wiem, ale nie jestem głodny, przepraszam. Skinęła głową i westchnęła.
– Skurczybyk. – Hayes długo przyglądał się zdjęciom. Po chwili wrócił wzrokiem do aktu
resztkach siana między deskami pokładu. W rogu, obok dzbanka z wodą, stało wiadro. Dla
przygotowaniami do ślubu, nie poruszyła więcej tego tematu.
To pytanie nie dawało jej spokoju, odkąd pokazał jej zniszczony akt zgonu. Nie chodzi o
prawda? - Uniosła ręce w bezradnym geście. Wyglądała, jakby miała się zaraz rozpłakać. Ze złości? Z żalu? - Myślę, że powinien pan już iść. Jeśli ma mnie pan aresztować, to niech pan to po prostu zrobi, proszę, niech mnie pan oskarży i niech to się już wreszcie skończy. Jeśli nie, to proszę poczekać, aż skontaktuję się ze swoim adwokatem. - Była stanowcza, drobne dłonie zacisnęła w pięści, ale Reed wyczuł, że pod pozorną pewnością siebie kryje się lęk. Spod stołu dobiegło warknięcie. - Cicho, Oskar! Reed wiedział, kiedy się wycofać. Gra skończona. Przynajmniej na razie. - Będę z panią w kontakcie. - Skierował się do frontowych drzwi. - Nie wątpię, detektywie. Wyszedł na ganek, ale odwrócił się jeszcze. Stała w progu, sztywno wyprostowana, patrząc mu w oczy. Znów nieustępliwie. Świetna z niej aktorka. Jego nie zdoła przekonać o swojej niewinności, ale ławą przysięgłych będzie manipulować bez trudu. - Żałuję, ale nie mogę powiedzieć, że jest pan mile widziany. - Zatrzasnęła mu drzwi przed nosem. Po raz drugi. I po raz ostatni. Więcej się to nie powtórzy. Już on tego dopilnuje. Rozdział 26 Babcia Adama często mówiła: „pierwsze koty za płoty”. Jako dziecko - O nie mógł zrozumieć, o co w tym chodzi, tym bardziej że u babci na werandzie zawsze mieszkały jakieś przygarnięte koty; zimą pozwalała im grzać się w kuchni przy piecu. Ale z czasem zrozumiał i do dziś był babci wdzięczny za te mądrości. Niełatwo się poddawał, a nieudane próby skłaniały go do szukania innych rozwiązań. Właśnie korzystał z babcinych nauk, siedząc przed komputerem i poszukując w internecie informacji o Montgomerych z Savannah. Siedział tak już od kilku godzin, wypił cały dzbanek kawy, a litery na ekranie zaczęły zlewać mu się przed oczami. Chyba zabrnął w ślepy zaułek. Wcześniej czy później policja zorientuje się, że Rebeka zaginęła. A wtedy to oni przyjdą do niego, a nie on do nich. Więc trzeba działać szybko, zebrać jak najwięcej informacji. Sporo się dowiedział, dzięki temu, że został psychoterapeutą Caitlyn Bandeaux. Ruszyło go sumienie. Wykorzystywał ją dla swoich celów. A na dodatek jeszcze się zakochał. Cholernie dobry moment na amory! Nie może się z nią związać, nie może sobie pozwolić nawet na przelotny romans. Zresztą to nie w jego stylu ani w stylu Caitlyn. Na miłość boską, jest jego pacjentką! Powinien trzymać łapska z dala od niej. Tak, dobrze o tym wiedział, a jednak pragnął jej. To jej twarz widział, gdy rano budził się zlany potem, ze stwardniałym członkiem. To o jej ciele marzył, gdy leżał na łóżku, gapiąc się w sufit. Zastanawiał się, jak smakowałby pocałunek. Prawdziwy namiętny pocałunek. Wyobraził sobie jej rozchylone wargi, swoje dłonie wędrujące po jej plecach coraz niżej i zaciskające się na jędrnych pośladkach. To była męka.
Teraz odnajdzie Yolandę Salazar.
– Oto, co im się udało zrobić w laboratorium.
Ręce jej opadły i jak przez mgłę czulą, że napastnik pozwala jej się osunąć na betonową

wytropić porywaczy Justina, musiała nauczyć się wielu rzeczy,

- Jej najstarszy syn zginął zadźgany nożem piętnaście lat temu.
Diaz od dawna nie miał kobiety Teraz pragnął Milli. Będzie
Zazwyczaj trzymała je w kieszeni, ale dziś miała na sobie obcisłą
zmienił, ty czy ja?
być może opowie o wszystkim Brianowi. Później. Choć nie była
- Już powiedziałem, zaraz po rozmowie z Enrique Guerrero.
razem.
napięte do ostatnich granic, była półprzytomna ze zdenerwowania i
końcu szlaku. Musiała powściągnąć swoją psyche i swoje fizyczne
- Teoretycznie możliwe, ale o ile wiem, on raczej nie jest
zawsze potrafiła się tym związkiem, tą miłością autentycznie radować.
Diazie, z głową opartą na jego ramieniu. Ciepło ich ciał szybko
Opowiedziała jeszcze Olivii o swojej zepsutej komórce, potem
Villi i ruszą wreszcie w dalszą drogę, to będzie nalegać na noclegi w
Podwórko z tyłu domu było schludne, czyste, otoczone siatką.

©2019 www.ten-rosyjski.sanok.pl - Split Template by One Page Love